Słońce nie świeciło przy Milionowej czyli mecz o prymat w Łodzi wśród jedenastolatków w trzech aktach.

Dzisiaj spotkały się dwie najsilniejsze łódzkie drużyny rocznika 1998. Gospodarz czyli SMS Łódź i lider rozgrywek klasy Górski D - ŁKS.
Po całym słonecznym dniu jeszcze przed meczem nad stadionem SMS przy Milionowej zaczęły zbierać się ciemne chmury. Widocznie niebo również nie wierzyło w sukces gospodarzy i przygotowywało się do płaczu. Już rozgrzewka odbywała się w strugach deszczu, a i w czasie meczu nie nastąpiła poprawa pogody.

Mecz rozpoczął mocnym akcentem Przemek Płacheta, który po podaniu Damiana Henca z bliska uzyskał prowadzenie dla ŁKS. Chwilę później Przemek podwyższył na 2:0 mocnym uderzeniem z dystansu. Jeszcze w pierwszej części gry trafił z bliska po dokładnie podanej piłce ze skrzydła. Notujemy trzy kolejne bramki jednego zawodnika w ciągu 15 minut gry. Jednak wynik 3:0 nie utrzymał się do końca pierwszej części meczu. Po stracie piłki bezpośrednio przed bramką i dokładnym strzale przeciwnika wygrywaliśmy 3:1.

Druga część meczu była dość wyrównana. Najpierw strzał Przemka z dystansu odbity od przeciwnika wylądował w bramce SMS, a następnie po błędzie na środku obrony w sytuacji "sam na sam" przeciwnik strzelił bramkę na 4:2. Jeszcze w drugiej części nastąpiła kolejna strata piłki w bezpośrednim sąsiedztwie bramki i było już tylko 4:3. Od tego momentu strzelać zaczął Damian Henc. Zmieniali się zawodnicy podający, jednak strzelec pozostawał ten sam. Pierwszą swoją bramkę Damian strzelił jeszcze w drugiej części, która zakończyła się wynikiem 5:3.

W trzeciej części wraz z upływem czasu zawodnicy SMS stopniowo tracili siły, bramki i wiarę w uzyskanie korzystnego rezultatu. Coraz trudniejsze było dla nich dogonienie Damiana, który trafił na 6:3, 7:3 i 8:3. W ten sposób kolejny napastnik ŁKS strzelił 3 kolejne bramki w jednej części meczu.
pogoda z SMSem
Słowa uznania należą się całej drużynie. Dobrze zagrali bramkarze, których nie obciąża żadne ze straconych bramek. Rewelacyjnie zaprezentowali się napastnicy pokazując, że obrońcy SMS nie są w stanie ich zatrzymać. Decydujące znaczenie miała przewaga szybkości Przemka i Damiana nad obrońcami.

Pomocnicy dobrze dogrywali piłki do napastników i wspierali obrońców. Słabiej niż zazwyczaj zaprezentowała się obrona i ŁKS stracił najwięcej bramek w jednym meczu na wiosnę. Jednak mokra i ciężka piłka, oraz śliska od wody piłka nie ułatwiały obrońcom zadania. Do wygrania meczu prowadzonego w ciężkich warunkach bardzo przydał się wyrównany skład i długa ławka rezerwowych.
Podkreślić należy iż pomimo trudnych warunków zawodnicy grali czysto, choć twardo i w ciągu meczu sędzia podyktował jedynie kilka rzutów wolnych.

W ten sposób ŁKS potwierdził swój prymat w Łodzi w roczniku 1998 wygrywając z SMS u siebie i u przeciwnika uzyskując bilans bramek 15:3. Wielkie brawa.

Gdy ostatni zawodnicy ŁKS opuszczali stadion nad Milionową ponownie zaświeciło słońce.

as