Zebranie rodziców odbędzie się w czwartek 12.01.2012 po treningu czyli o 17:30.

Teraz już pełna relacja z drugiego dnia turnieju Sopot Football Cup 2010. Relacja z pierwszego dnia jest dostępna tutaj. Z soboty zostaje jeszcze uzupełnić, że wieczorem byliśmy na bilardzie, kręglach, a na koniec dnia wszystkie drużyny spotkały się na sopockim molo na wspólnej paradzie. Było wesoło i sympatycznie, mieliśmy okazje porozmawiać z kolegami z Glasgow i przećwiczyć naszą znajomość języka angielskiego. Potem już szybko poszliśmy spać, bo w niedzielę czekały finałowe rozgrywki.
W niedzielę rano wczesna pobudka, śniadanie, a potem już pakowanie i transport na stadion. O 8:30 mieliśmy zagrać derby z Widzewem. Okazało się, że Widzew miał lekkie problemy z dotarciem na czas i spotkanie zaczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem. Koledzy z Łodzi dobrze nas znają i trudno się z nimi gra. Mecz był wyrównany bo dobrze wiedzieli, że w naszej drużynie trzeba uważać na Przemka i Damiana. Sami zresztą też nas atakowali i stworzyli kilka razy zagrożenie pod naszą bramką. Na szczęście im nie udało się trafić do naszej bramki. Za to z naszej strony to właśnie Przemek Płacheta i Damian Henc gole dla nas zdobyli. Był to najtrudniejszy dla nas mecz na tym turnieju, ale to my wygraliśmy ten ćwierćfinał 2:0.
Po Widzewie w półfinale przyszło nam się spotkać z drużyną Bałtyku Koszalin. Bałtyk pokonał w swoim ćwierćfinale Arkę Gdynia 4:1. Wyraźna wygrana i wydawało się, że w półfinale nie będzie łatwo. My do tego spotkania przystąpiliśmy jak zwykle bardzo skoncentrowani. Przez dość długi czas utrzymywał się wynik bezbramkowy. Jednak w końcu Damian Henc otworzył wynik spotkania trafiając na 1:0. Później zaczęło już być nieco łatwiej, gdyż drużyna Bałtyku musiała zacząć atakować aby mieć szanse na finał. Z ich ataków nic nie wyszło ponieważ nasza formacja obronna była w znakomitej dyspozycji. Równie dobrze spisywała się formacja ofensywna i zaraz Przemek Płacheta, a tuż po nim ponownie Damian Henc podwyższyli wynik na 3:0. Dzieła dokończyli jeszcze Jan Tarnowski i Michał Karlikowski. Wynik 5:0 dobrze oddał naszą przewagę na boisku, bo choć ataki drużyny z Koszalina były, to nie stwarzały poważnego zagrożenia pod naszą bramką. Dodać trzeba, że nasi atakujący zaliczyli jeszcze kilka dobrych strzałów, które albo trafiały w aluminium bramki albo niewiele mijały bramkę rywali.
Na mecz finałowy przyszło nam czekać jeszcze 4 godziny. Finał zaplanowany był na godzinę 15tą po przerwie obiadowej, a półfinał skończyliśmy przed 11tą. Długa przerwa ale potrzebna bo mecz finałowy zaplanowany był na 40 minut i przy pełnej widowni. Dla nas to było nowe doświadczenie. Na trybunkach, ławkach, trawniczkach i wzniesieniach wokoło boiska zebrały się pozostałe drużyny turnieju wraz z towarzyszącymi osobami. Kilkaset osób co jak na mecz dwunastolatków robi wrażenie. Zwykle poza grupkami rodziców to kibiców na naszych meczach nie ma. Tym razem bardzo aktywnie śpiewami i okrzykami kibicowali nam koledzy z Widzewa i z Zawiszy Bydgoszcz. Dziękujemy za doping.
W finale spotkaliśmy drużynę Utenos Vilkai z Litwy, która w swoim półfinale pokonała Pogoń Szczecin 98. Obie drużyny chciały wygrać i obie walczyły. Początek spotkania dość wyrównany. Przez pierwszych kilkanaście minut wynik utrzymywał się bezbramkowy. Dopiero w 17tej minucie udało się Damianowi Hencowi trafić do siatki przeciwnika. Wynik 1:0 utrzymał się do przerwy. Pod 20 minutach gry zeszliśmy na krótką 5 minutową przerwę do szatni. Druga część meczu czyli kolejne 20 minut wyglądała już inaczej niż pierwsza. 2 minuty po zmianie stron Przemek Płacheta zdobył kolejną bramkę dla naszej drużyny. W 27 minucie meczu ponownie Damian Henc trafił do siatki. Była to jego 10 bramka na tym turnieju. Wynik 3:0 dawał już nam komfort gry i nasza gra była już swobodna. Chyba też koledzy z Litwy zaczęli odczuwać zmęczenie, bo dali nam jeszcze dwie bramki zdobyć. Pierwszą w 12tej minucie drugiej części gry zdobył głową Michał Karlikowski, a ostatnią to już Litwini sami sobie wbili. Z autu piłkę wrzucił w pole karne Damian Henc, a obrońca z bramkarzem dokończyli dzieła. Wynik 5:0 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Radość była wielka. Razem z nami we wspólnym kole cieszyli się koledzy z Widzewa (8 miejsce w turnieju) i wspólnie skandowaliśmy "Tak się bawią, tak się bawią PRZYJACIELE!!". Fakt wart odnotowania, bo zawsze warto pamiętać, że dziś gramy w różnych drużynach, ale kto wie jak się nasze losy piłkarskie potoczą. Jeśli dziś byśmy się obrażali, znieważali czy wyzywali to jak kiedyś moglibyśmy razem grać w jednym klubie lub w reprezentacji. Warto o tym pamiętać nawet gdy kibice drużyn się nie lubią. Chcemy być profesjonalistami więc tak się zachowujemy.

Na koniec jeszcze dekoracja, rozdanie nagród i wywiady dla telewizji Orange Sport. Relacja z turnieju pojawi się w programach z cyklu Zebi Goool! właśnie w telewizji Orange Sport.
Później długa droga do Łodzi. W domu byliśmy przed północą.
Przyznać trzeba, że wracamy zadowoleni i imprezę uznajemy za bardzo udaną. Zarówno organizacja, sprawne przeprowadzenie jak i zapewnione przez organizatora atrakcje zasługują na słowa podziękowania. Dziękujemy i polecamy się na przyszłość.
Gratulacje dla trenera i całej drużyny!!!!
Komplet wyników:
Grupa B: ŁKS Łódź - Drukarz Warszawa 7:3 ŁKS Łódź - UKS Chemik 99 4:0 ŁKS Łódź - UKS Orlik Sopot 2:0 ćwierćfinał: ŁKS Łódź - Widzew Łódź 2:0 półfinał: ŁKS Łódź - Bałtyk Koszalin 5:0 finał: ŁKS Łódź - Utenos Vilkai 5:0
Bilans wyjazdu do Sopotu: 6 zwycięstw, 25 bramek strzelonych i tylko 3 stracone.
Nasi strzelcy w fazie grupowej:
Damian Henc x 10
Przemek Płacheta x 5
Jan Tarnowski x 3
Michał Karlikowski x 3
Wojtek Ciejka x 1
Kuba Ciupa x 1
Krzysiek Sut x 1
przeciwnik x1
Zdjęcia z drugiego dnia turnieju w galerii.
Relacja z pierwszego dnia jest dostępna tutaj.
A zdjęcia z pierwszego dnia turnieju w galerii.
bw